Strony

Ogłoszenia Parafialne

Z powodu braku czasu i braku czasu i braku koncepcji a nawet koncepcji na pomysł + zmęczenie materiału, działalność była przez pewien okres zawieszona na haku, jak palto, albo raczej jak cielak w rzeźni.
Nie wiem dlaczego blogger, będący gospodarzem niniejszego bloga informuje mnie, o tym, że pojawił się jakiś komentarz dopiero po tym jak go włączę... ??? Dlatego też czasami włączam je po miesiącu :)  Komentarze są moderowane, z braku czasu i na przykład gdyby ktoś chciał napisać obraźliwe słowa na Pana Prezydenta czy Premiera ( a ceny paliw na stacjach zachęcają do tego coraz intensywniej ) to w myśl ustawy medialnej (nowej) podobno ABW może mnie skuć jako właściciela niniejszego.
Tyle ogłoszeń. Temat Jaguara powrócił do mojego życia nieoczekiwanie, a zatem będzie pojawiać się coś nowego.
Rok odpoczynku zrobił mi bardzo dobrze :)
A wam w Nowym Roku drodzy właściciele i sympatycy Jaguarów życzę, żeby wasza sytuacja była na tyle dobra, abyście nie przejmowali się cenami paliw, cenami części, dziurami w drogach i obniżonymi ratingami południowego Sudanu.  Żeby samochody cieszyły was tak samo jak za pierwszym razem gdy do nich wsiedliście i żeby rogal nie schodził wam z twarzy.

p.s. sympatycy kotów na masce to też właściciele Peugotów...???!?!?!?  ostatnio ktoś mi zwrócił na to uwagę...

Święta idą, czyli prezentów czas.

Tesco, najbardziej "prawdziwie brytyjski" hipermarket, zainstalował już klientom orgię, tfu magię oczywiście świąt. Dmuchane święte Mikołaje straszą od wejścia, rząd bombek, łańcuchów i hostess przypomina nieuchronnie, że w końcu mamy jesień... a po niej zaraz święta, czas refleksji, zadumy.. a nie to nie te.
Boże Narodzenie tuż, Chanuka także, czyli czas na prezenty. Ten kto czeka na długopis, kalendarzyk czy uścisk dłoni prezesa będzie zawiedziony, albowiem długopisy się wypisały, kalendarzyki są dobre dla małżeństw :P, a prezes w żałobie po stracie kota.  Będzie za to kawałek pysznego tortu zwanego know how. Tak, tego zazdrośnie chowanego pod stołem, tego podżeranego pod stołem, po cichu. Mam nadzieję, że się spodoba.

Chciałem napisać dlaczego...  tylko czy mi się chce? Nie chyba nie.

Prezentem jest... [[werble]] Jaguar 3.0 EPC  - czyli Electronic Parts Catalogue update 10.2009
Co to? KATALOG CZĘŚCI!!
Dokładnie to samo, co ma każdy dealer Jaguara na całym świecie w swoim komputerze, to samo, co mają (po)ważni panowie sprzedający (po)ważne części w swoich salonach, a także inni też czasami (po)ważni co to nie mają szyldu Jaguar, ale za to mają a wizytówce Specjalista i handlują fantami. To dokładnie to samo,  tyle, że zripowane, także update skończy się boleśnie... no chyba, że macie log i pass to wtedy jesteście na poziomie dealera. Nie ma jednak co się podniecać za bardzo, chodzi tutaj raczej o to, aby wszyscy, którzy mają X-type, czy S-type, czy chociażby x308 lub xk8 mieli szansę sprawdzić nr części jakiej potrzebują i nie padali ofiarą wkrętów czy wykrętów. Tego po prostu nie ma.
Czego nie ma:
- wyszukiwarki po VIN - niestety - to siedzi już on-line, dlatego też wypadałoby się odrobinę z nim otrzaskać
- przeszukiwarki stocku dealerów - tak tak... w PL pan w serwisie utrzymuje, że nie wie, czy jakiś dealer w innym mieście ma część X, ale formalnie ten program to potrafi i WARTO O TYM WIEDZIEĆ, że teoretycznie na całym świecie jest taka możliwość, a w PL... no nie wiem. W UK np albo w DE można.
- samochodów starszych niż 1986 r. ale na to jest inny bardziej staroświecki sposób - darmowe katalogi papierowe
- cen, choć ten soft to potrafi, to jednak mimo wszystko nie ma wpięcia do sieci.
- najnowszych samochodów - UPDATE JEST DO 10.2009
jednak co warto podkreślić są w niej wszystkie X-type, wszystkie S-type, wszystkie XK8 i x308, cała x350, a także wszystkie XF-y starszej generacji (silniki 4.2 i 2.7) a także x150 ( czyli aluminiowe XK ) do silników 5 litrowych, czyli wszystkie 4.2 litra.
Wymieniłem tylko te, do których nie ma pół nawet oficjalnego katalogu, nie ma nic po prostu i doskonale wiem jaki wielki problem jest z dowiedzeniem się o koszt dowolnej śrubki.
A zatem do dzieła:
Nie mam najnowszego Windows 7 ani innej nawet wersji 64bit, jednak podobno działa.
Przez tydzień obecności u mnie ( tej wersji ) nie stwierdziłem jakiegokolwiek upadku systemu, wirusa etc.

Zaczynamy:
Klikamy ten link
http://www.itprosondemand.com/jaguar/EPC.rar - zacznie się pobieranie pliku spakowanego przy pomocy rar

jeżeli widzisz taką ikonkę - to super... jak nie to potrzebujesz programu zwanego winrar naprzykład z tego miejsca
http://www.winrar.pl/winrar/pobierz
Którą wersję? W uproszczeniu do XP 32 bitowe od Visty 64 bitowe

Gdy już mamy ściągnięte wszystko, widzimy ikonkę to sobie w nią klikamy i otwiera się takie oto okienko
Wypakowujemy je na pulpit  (u mnie tak działa i jest OK)

Mała uwaga - jeżeli przymula, to znaczy bez paniki. To ma 230 tys plików!! Może odrobinę czasu zajmować.
I teraz idziemy sobie zrobić kawę, albo herbatę, albo... bo mamy ok 30 min.
OK wypakowane teraz wchodzimy w to co nam się rozpakowało. To folder o nazwie "Jaguar Epc v3 10.2009"
w środku wygląda on mniej więcej tak


Ikonkę z kotem - czyli skrót przerzucamy na pulpit ( to w bordowej ramce )
Pozostałe dwa foldery (zielona ramka) przenosimy do katalogu głównego dysku C: czy jak kto woli local disc. Czyli tego najgłówniejszego, gdzie siedzi cały windows
I tyle :)
Klikamy w ikonkę-skrót na pulpicie i pojawi się, powinien pojawić się ekran startowy
Log:    Admin
Pass:  123


i tak o to tajemnica tajemnic stoi otworem. Macie identyczną wiedzę jak sprzedawcy części do Jaguara, minus doświadczenie oczywiście :)

Jak się po tym poruszać niebawem

Mam nadzieję, że prezent się podoba.

p.s. Nie ripowałem EPC, nie umieszczałem jej w sieci, linkowanie jest zewnętrzne, znalezione etc.  Tekst mój, zdjęcia moje :) Można spokojnie likować.

c-x16 czyli Game Over

Jest boski, zacząłem się nawet zastanawiać nad porzuceniem zawodów wolnych, zniewolić się gdzieś i kupić sobie takiego w ramach świadomego niewolnictwa. Designerzy zrobili mi wielki prezent, bo zakochałem się od pierwszego wejrzenia...
Jednak jak to z miłością bywa, potem zacząłem oglądać nowy concept dokładniej. Przeczytałem nawet parę lotnych komentarzy w polskiej prasie, które nie wniosły absolutnie nic. W końcu zajrzałem na http://www.jaguarfuture.com/ i polecam.

No ale do rzeczy... Ten samochód jest już bardzo blisko wersji produkcyjnej. Pamiętacie jak było z ALC czyli XK?  no właśnie, tutaj będzie tak samo. To jest wypowiedź designerów, teraz muszą się wypowiedzieć biurokraci i księgowi, a także suto opłacani specjaliści od marketingu, którzy nie wiedzieć dlaczego zawsze muszą wszystko skopać. Jednak całościowo będzie właśnie tak, albo blisko tego co widzimy. Super.
Jednak nie kupię go nawet jak mnie będzie stać. To znaczy kupiłbym go, ale musiałbym jeszcze znaleźć Pana Zenka, który wyrwałby z niego wszystkie bateryjki kersy i inne bzdety, których szanujący się mężczyzna nie używa. No ale jak to? Przecież ekologia!? 
No tak, ekologia ważna sprawa w sumie, jak zrobią samoloty hybrydowe i wsadzą w nie polityków do testów to uwierzę. Na razie hybrydowych samochodów nikt nie chce kupować, nie ma ludzi, którzy chcą nimi jeździć i nawet 150% akcyzy na benzynę zachęci ludzi do tego. Dlatego potrzebne były regulacje rządowe... ale co nas to obchodzi.
Tak czy inaczej Clarkson ma rację, że coś się kończy. Właśnie się skończyło. Bateryjka w sportowym samochodzie ma być.. no właśnie. Sprzedają to jako "super extra nakładkę na..." która sprawi, że będzie super fun i supercool w łóżku, a ja mam wrażenie, że wyjdzie im trzęsące się łóżko z podrzędnego amerykańskiego motelu, które albo nie działa, albo działa wtedy kiedy nie chcemy żeby działało.
... osobną kwestią jest czy facetom jest potrzebna "super extra nakładka na..." Panowie?
sorry raczej, powinno być Szanowne Panie??  :)

ale do rzeczy
To jest właśnie ten układ przemyślny.
Mamy 3.0 v6, mamy wieeeeelki i ciężki rozrusznik (do wspominanego przez autora wspaniale idiotycznego rozwiązania Start/Stop), mamy silnik elektryczny między konwerterem momentu a skrzynką biegów ( takie rozwiązania miały BMW to takie wspomagacze do 50 km/h ), mamy kontroler, mamy hydrauliczne hamulce z KERS-owantym odzyskiwaniem energii, mamy elektryczny kompresor do klimy i akumulator.
Pytanie moje niezmiennie brzmi po co? 
Po co pakować masę urządzeń, które z pewnością będą unieruchamiały ten samochód na dobre, które nie służą absolutnie niczemu, które ważą i co z tego, że dają chwilowo 95 dodatkowych koni, skoro N2O robi to lepiej... Rozumiem w XJ ( nie rozumiem, ale jest to bardziej czytelne) ale w coupe?
Zobaczymy jak będzie z wersją produkcyjną.

Na koniec najlepsze. Jak nie będziemy wciskać przepustnicy za mocno i nie będziemy przekraczać 50km/h to możemy jechać na bateryjce. Tylko po co? W kraju gdzie 97% energii pochodzi ze spalania węgla...  w świecie gdzie 17 supertankowców pływających na mazut ładuje do atmosfery tyle samo szkodliwych gazów co wszystkie samochody w Europie. Dlaczego w coupe, które kupuje się dla brzmienia, wyglądu i osiągów.  Bo można? 
W 1961 r. wymyślono świecące opony - też można. Raperzy daliby się dziś za nie pokroić żywcem... 

W moim odczuciu coś się skończyło... zgubiła się pasja w budowaniu coraz lepszych maszyn. Rozpoczęła się era podporządkowania chorej wizji biurokratów. 


InvestJAG - Jaguar inwestycją.

    Pamiętam jak w 1989 r. stałem z nosem przy siatce pewnego parkingu we Wrocławiu i patrzyłem na xj40 jak na ósmy cud świata... tego lepszego, tego pachnącego Pewex-em. Kto pamięta, ten wie, że ten zapach jest synonimem wszystkich niemożliwych do wyartykułowania uczuć i treści, które pamięta się do końca życia, które były synonimem "tego lepszego". Wróćmy jednak do 9 latka przy siatce parkingowej gapiącego się w smukła sylwetkę xj40. Do dziś tak mam. Gdy w końcu kupiłem xj40 zainwestowałem w moje marzenia, a zysk miałem za każdym razem kiedy przekręcałem stacyjkę. Inwestycja ta nie ma jednak przełożenia finansowego, dlatego dziś zostawię temat inwestycji uczuciowych. 
     Przeglądając ostatnio pewien bardzo znany portal ogłoszeniowy w Polsce, natknąłem się na stwierdzenie: "świetna inwestycja". Przy niektórych ogłoszeniach znaleźć mogłem także nieśmiertelne słowo - wytrych: "okazja"... która jak wiadomo ze staropolskiego przysłowia - złodzieja czyni. Nie o tym dziś jednak, tylko o tym czy można na jaguarze nie stracić, albo nawet zarobić. 
Wszystko zależy od tego jak na danego kota patrzymy. I co będzie naszym zyskiem z tej inwestycji. 
      Jaguar to prestiż, to pozycja społeczna, to precyzja wykonania, to jakość, to szlachectwo (co zoobowiązuje), to rodzina królewska i salwy honorowe. Nawet jeżeli wszystkie te epitety to bzdura i Lyons nigdy nie marzył o luksusowym samochodzie, to jednak wielu moich rodaków tak właśnie patrzy na tę markę. Co ciekawsze uważa, że skoro oni tak to widzą, to reszta narodu również. Wpadają zatem na genialny w swej przerażającej prostocie i przebiegłości pomysł. Będę Jaguarem wozić ludzi do ślubu! W końcu każdy o tym marzy... Czy jest to dobra inwestycja? Doświadczenie pokazuje, że czasami tak, z mocnym naciskiem na "czasami". Jeżeli jesteś znajomym człowieka, który organizuje imprezy weselne, albo sam jesteś takim organizatorem, to może być opłacalna... nawet bardzo... o ile nie kupiłeś s3 v12 za 1000 € Wtedy może się okazać, że Panna Młoda zaleje się łzami, gdy orszak weselny rozkraczy się pośrodku wiwatującego na cześć młodych miasteczka... gorzej, że zapewne Ojciec Panny Młodej będzie mieć do Ciebie "pilną sprawę na zewnątrz". Na pewno jest miło powozić wesela, od czasu do czasu, bo paliwo drogie, bo części etc, ale zrobić z tego źródło utrzymania to raczej za daleko idące posunięcie biznesowe. Potrzebujesz bowiem klasycznego Jaguara, odpowiednio dużego, aby zapakować Państwa młodych i świadków, bo u nas w Polsce taki zwyczaj, że świadkowie muszą jechać z "młodymi" i kropka. Jeżeli ktoś wie dlaczego to proszę uprzejmie mnie oświecić w komentarzu, bo moje skojarzenie jest jednoznaczne... ...bo, ponieważ, że: w PRL Wołga na taksówce była w miasteczku tylko jedna, a nikt nie chciał jechać Wartburgiem. Ja też nie chciałem jeździć taksówkami tej szacownej marki, płakałem mamie, że nie chcę, a teraz bym się przejechał...
…  nie reklamuję, ale widać można...   --> http://www.slubnywartburg.pl/
Wracając z oceanu dygresji do meritum. Przytoczę pewną historię, która przytrafiła się pewnemu mojemu znajomemu. Kupił ładny klasyczny wóz, pomyślał trochę i wymyślił. Wyremontował go, a pieniądze, które w niego wstawił postanowił odzyskać właśnie wynajmując pojazd ów na różnego rodzaju okazje. Zrezygnował z tego pomysłu po drugiej "niezwykle uroczystej okazji", gdy okazało się, że nie może patrzeć jak w przyśpieszonym tempie niszczeje efekt jego pracy.  Zatem inwestycja ta wg mnie jest dobra tylko czasami. Uważam, że jest gorsza niż 10 lat temu, kiedy xj40, a nawet s3 to było coś, w czasach gdy konkurencją był  Mercedes w124 w wymownym kolorze kości słoniowej.
     Taxi? - Nie, chyba, że X-type... I mimo, że mondeo, że baby jag, z "kogutem" na dachu wygląda jak kwiatek przy kożuchu. Jednak, w stolicy Dolnego Śląska jest instytucja, która nazywa się VIPCab i widziałem parę razy jak po mieście się kręciła. Robią to S-type, czego nie jestem w stanie zrozumieć bo x300 w LWB byłaby 3x lepsza. Ostatnio ich strona przestała działać, co stawia poważne pytanie o opłacalność tej inwestycji.
     Samochód klasyczny to świetna inwestycja kapitału - czytałem o tym jakieś dwa lub trzy lata temu na stronie reklamującej alternatywne możliwości inwestowania. Powstała nawet jakaś kapituła, jak rada mędrców czy coś, ale coś słuch o ich poczynaniach zaginął. Samochody klasyczne to potężny rynek, a Jaguar jest jedną z najczęściej kupowanych i sprzedawanych marek na tym rynku. Części sporo, miłośników też, samochody ładne, a rynek za naszą granicą ogromny. No właśnie rynek... 
Samochód nie jest warty tyle ile nam się wydaje, tylko ile rynek dyktuje. Czyli, jeżeli kupiliśmy xj 4.2 series II do kompletnego remontu, który będzie nas kosztować nas 80 tys PLN, co nie jest ceną wziętą z księżyca, to musimy się liczyć z tym, że bardzo fajne egzemplarze, możemy mieć za połowę tej kwoty.  Samochody nowe pomijam ze względów oczywistych. Samochód nowy, czy nowszy z reguły na wartości traci. Kupienie rozbitego Jaguara jest w gruncie rzeczy bardziej zbliżone do ruskiej ruletki niż do inwestowania. Z tego powodu pomijam te aspekty inwestycji.
     Do remontu - świetny pomysł, najbardziej opłacalna inwestycja ze wszystkich. To jak ze starym domem. Kupujemy, remontujemy, sprzedajemy z zyskiem - jak się uda. Nie ma w tym niczego złego, nieprzyzwoitego, skoro mamy wiedzę, wiemy jak, wiemy kim, mamy dojścia do części i wiemy nade wszystko który model - to jest duża szansa, ze nie dość, że inwestycja nam się zwróci, to jeszcze na niej zarobimy. Jeżeli się nie zwróci, to znaczy, że zysk mamy z wrażeń, przeżyć i uczuć. Gdy zarobimy to w ogóle jest świetnie.  Największym problemem w tym przypadku jest wiedza i logistyka. Trzeba mieć gdzie go robić, trzeba mieć sprawdzonych fachowców: lakierników, szlifierzy, elektroników etc. Najważniejsza jednak tutaj jest unikatowość pojazdu. Innymi słowy, efekt prac musi się opłacać, a doświadczenie uczy, że najrzadsze modele, specyfikacje czy wersje, osiągają najwyższe ceny. I o tym bezwzględnie należy pamiętać zabierając się za remont. Jeśli kupisz S3 v12 LHD... jedną z tysięcy takich samych. Jeżeli wpakujesz w remont jej 80-100 tys PLN, rozbierzesz ją do każdej śrubki, wszystko wypiaskujesz, ocynkujesz, polakierujesz, rozbierzesz, pomierzysz, powymieniasz i poskładasz wyżej wymienionym kosztem i nakładem dwóch tysięcy roboczogodzin to niestety, ale nie licz na to, że masz samochód warty 150 tys PLN...  nawet 100 tys PLN...  No niestety, bardzo ładną s3 v12 z oryginalnym przebiegiem 90 tys km, oryginalnymi skórami, lakierem, bez rdzy z małymi problemami można mieć za 5 - 6 tys € z ostatnich, najbardziej porządanych roczników.  Temat jest bardzo pojemny i być może napisze o nim kiedyś szerzej.
     Klasyk do jazdy. Może być do niewielkich - ale naprawdę niewielkich poprawek spowodowanych nie tyle brakiem czasu poprzedniego właściciela, co nieubłaganym upływem. Jeżeli jednak czytałeś, Drogi Czytelniku, poprzednie posty, to pamiętasz zapewne, że najlepszy egzemplarz jest najtańszy w długim okresie czasu, przez to najbardziej opłacalny, nawet jeżeli najdroższy w zakupie z początku.  Jednak, aby zakup był opłacalny w dłuższej perspektywie ważne jest abyś wiedział jeszcze o paru rzeczach.
Model i specyfikacja -> xj40 to fajny, popularny model, tracił na wartości za chwilę będzie iść w górę, bo coraz trudniej znaleźć dobry egzemplarz.  Jednak nigdy nie osiągnie sensownej wartości jak powiedzmy seria 2. Gdy jednak znajdziemy ciekawą specyfikację - np model XJ6R ( xj40 ) albo ostatni wypust Sovereign Gold, czy Insignia, których było mało, lub bardzo mało to nie stracimy na nich, a w dłuższej perspektywie mamy duże szanse na spełnienie warunków koniecznych do nazwania naszego zakupu inwestycją. Pytanie, które mnie męczy od pewnego czasu to ile jeszcze odrestaurowanych E-type jest w stanie przyjąć rynek.
Należy bezwzględnie pamiętać, że rynek samochodowy jest rynkiem tak samo jak giełda i są tam zwyżki i spadki. Nie tylko my wpadliśmy na pomysł inwestycji w zabytkową motoryzację. I nie tylko my dojdziemy do wniosku, że kiedyś należałoby tę inwestycję spieniężyć. Jeżeli wszyscy wpadną na ten sam pomysł, w tym samym momencie mamy więcej ofert niż chętnych do kupienia. To co dziś kosztuje 300 tys PLN i jest na topie jutro może kosztować 200 tys czyli 1/3 taniej, jeżeli okaże się, że bańka pęknie. W Ameryce była taka sytuacja, gdy w latach 80-tych mówiono - Kup klasyczny samochód - jakikolwiek. Nie możesz na nim stracić, bo idzie ciągle w górę. Okazało się to okrutną bzdurą a ludzie potracili na tym sporo pieniędzy. Na pewno bezpieczniej jest zatem kupować rzadkie modele, wersje, lub specyfikacje.
Stan zachowania. To kwestia elementarna. Do niedawna najcenniejsze były samochody całkowicie oryginalne, z oryginalnym lakierem, przebiegiem, tak jak z fabryki. Ostatnimi czasy obserwuję tendencję  do wyższych wartości samochodów robionych lepiej niż wyjechały z fabryki. Widać to w punktacjach podczas konkursów elegancji, widać to także po samych samochodach, które na takie konkursy przyjeżdżają, czy wynikach aukcji. Czy tendencja się odwróci - tego nie wiadomo, to jest rynek i to on dyktuje. Jeżeli śledzisz drogi czytelniku ceny na podstawie cenników w gazetach o klasycznych samochodach to możesz spokojnie przestać to robić. Jedynym wyznacznikiem ile coś jest warte są wyniki licytacji. Otóż w bardzo popularnym magazynie o starych samochodach jest taki cennik, który określa model XJS , jeżdżący na kwotę 15 tys PLN. Pomijając kwestię skąd autorzy niniejszego opracowania wzięli tak rewelacyjne ceny, zwracam uwagę, że to dość opiniotwórcza baza i jest bardzo poważnie brana pod uwagę przez kupujących. Jest tylko z nią jeden problem. Kompletnie nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Rynek decyduje. O ile XJS-a w GB możesz za tę kwotę nabyć bez problemów w wersje RHD to na kontynencie musisz za samochód jeżdżący bez rewelacji dać dwukrotność tej kwoty, ponieważ takie ceny dyktuje rynek w tej chwili. Wracając do stanu pojazdu. Dobrze jest abyś wiedział co kupujesz, a zatem gdy sprzedający nie jest w stanie wykazać co zrobił, co było robione, czy pojazd ma wskazany przebieg, czy nie, czy był malowany, czy nie etc. Tak jak pisałem wcześniej dobrze jest zabrać na oględziny zaprzyjaźnionego mechanika i mieć już pojęcie o tym co chcemy nabyć. Np jeżeli chcemy nabyć XJ sII 4.2 to wcześniej powinniśmy przeczytać o niej jak najwięcej, tak aby posprawdzać kluczowe elementy i wiedzieć czy sprzedawca  nie oszukuje nas okrutnie. To, że samochód wygląda ładnie, nie znaczy, że jest dobrze zrobiony. Konieczną sprawą jest dokumentacja z przeprowadzonych prac jak i podstawowe pytanie. Co to znaczy, po remoncie, lub odrestaurowany? Dla mnie to może znaczyć rozebranie samochodu do spodu i zrobienie od podstaw, dla sprzedającego zmatowanie lakieru i pryśnięcie go u szwagra w szopie. Pomocna jest punktacja z konkursów elegancji, ale w PL ich nie ma, niestety. Sędziów w zasadzie też nie ma, choć jest paru specjalistów, którzy mają wiedzę wystarczającą aby ocenić samochód. Być może to jest droga.
Kto go robił. Przy samochodach restaurowanych niebagatelnie ważną rzeczą jest to, kto go składał. Jeżeli na przykład dojdziesz do wniosku, że znany w PL renowator z Jabłonnej jest mistrzem, który poskłada twojego E-type, to możesz mieć rację. Jednak rynek wie lepiej i gdy będziesz chciał pozbyć się swego E-type to więcej warty będzie ( z pewnością ) efekt renowacji firmy Vicarage czy Eagle. To oczywiście ekstremalny przykład, jednak warto wiedzieć kto się zajmował twoją nową inwestycją wcześniej. To można zobaczyć podczas oględzin bo po prostu to widać, warto mieć to w pamięci.
Polska. Zwracam uwagę na jedną rzecz, dość denerwującą. Wybierając model pamiętajmy, że ktoś musi to od nas później kupić. Kto? Przepisy w Polsce są ciągle bardzo restrykcyjne i sprzedanie E-type'a za granicę jest o wiele trudniejsze niż sprowadzenie go do Polski. Niektórzy uważają wręcz, że niemożliwe. To sztucznie zawęża rynek możliwości spieniężenia naszego Jaguara do Polski, rynku który jest bardzo mały i mocno jeszcze raczkujący. Nie pozostaje to bez wpływu na cenę, którą możemy uzyskać za nasz samochód. Może się zdarzyć, że będzie inna tutaj, a inna na zachodzie. Warto o tym pamiętać.
     Inwestycja jest wtedy, kiedy kupimy coś za określoną kwotę, a po pewnym okresie czasu wartość tej rzeczy jest wyższa niż procent bankowy. Zasada z Jaguarem czy każdym innym zabytkowym pojazdem jest taka sama jak z domami, dziełami sztuki, czy akcjami. Ryzyko utopienia pieniędzy jest, ale na tym polega cała idea inwestowania. Kto nie ryzykuje ten nie wygrywa! Najważniejsze są dwie jakże oczywiste, choć bardzo trudne w praktyce rzeczy. Trzeba umieć bardzo dobrze kupić i bardzo dobrze sprzedać. Jeżeli przyłożymy się sumiennie do zakupów to jest bardzo duża szansa, że przy sprzedaży odniesiemy sukces, zarobimy i nie będziemy długo czekać na zwrot z inwestycji. W czasach gdy € i $ to już właściwie trupy, frank szaleje, złoto osiągnęło już chyba szczyt, inwestycja w samochód może być opłacalną decyzją.

W tym tygodniu jeszcze 10 modeli Jaguara, w które warto zainwestować.

1313 km na jednym baku

Nowy XF 2.2 diesel przejechał taki dystans na jednym baku...
Fajnie...
Samochód miał przejechane 5 tys km kiedy wystartowali, prowadził go niezależny kierowca testowy David Madgwick
Fajnie...
I spalanie średnie wyszło na poziomie 4.9 l/100
Fajnie...
i to wszystko w Jaguarze...
Super....

Nie jest to jednak żadna rewolucja. Passat b3 potrafił zrobić to już dwie dekady temu. Rewolucją jest to, że kiedyś nikogo by to nie interesowało. No bo w końcu jaka jest różnica czy poświęcisz, czy zaoszczędzisz 3 - 5 minut więcej przy kawie na tankowanie? Za kawę i tak trzeba zapłacić, a 1300 km nie da się przejechać bez przystanków.
















Jednak nie o to tutaj chodzi. Jaguar udowodnił, że może zrobić praktyczny samochód, który mało pali i którym można przejechać jednym ciągiem, bez tankowania z Birmingham do Monachium... ... tylko po co?

Chce mieć Jaguara, który będzie dobry na początek?

Ten, który Ci się podoba i na którego Cię stać
Koniec tematu.

Mało satysfakcjonujące? Ok w takim razie...
Ten, który Ci się podoba, na którego Cię stać, w bardzo dobrym stanie.

Jeszcze w lesie?
OK napiszę zatem jak ja to widzę z mojej perspektywy.
Pierwszą i najważniejszą rzeczą jest to ile masz pieniędzy w portfelu. Jeżeli czytałeś już brawurowo napisany poprzedni wpis o tym jak nie wdepnąć w g... na minę to zapewne wiesz, że prawdopodobieństwo, iż ten pierwszy będzie kawałkiem złomu z lśniącym lakierem jest wysokie.

Dobry rocznik. Jaguar trochę jest jak wino. Nie znaczy to wcale, że stare domyślnie znaczy dobre. O nie! Znaczy mniej więcej tyle, że są dobre roczniki, średnie roczniki i beznadziejne roczniki. Czasami lepiej kupić starszy rocznik np: '96 zamiast '98, jednak czasami rocznik 90 jest trzykrotnie lepszy niż 88. Reguły są, występują w poszczególnych modelach i będę o tym bardzo szeroko pisać później. Jednak zwracam uwagę na to, że są fani roczników uznawanych powszechnie za beznadziejne i dramatyczne. Każdy model i rocznik ma swój urok i w każdym można znaleźć coś urokliwego. Różnimy się jednak zasadniczo gustami i doświadczeniem w posiadaniu "kotów"i właśnie to, często, decyduje o naszych gustach. Generalną zasadą jest to, że Ci z nas najdłużej "tańczący z kotami" kochają te dziwne roczniki i wersje ze względu na niuanse, smaczki i detale które w nich są zawarte.

Było o pieniądzach i o rocznikach to teraz o przeznaczeniu. Podobno każdy ma swoje i dobrze byłoby abyś wiedział Drogi Czytelniku, jakie przeznaczenie szykujesz swojemu Jaguarowi. Inne kryteria przyjmiemy dla pojazdu weekendowo – sezonowego inne dla codziennego. Weekendowo można poszaleć z wersjami, opcjami, bo w razie czego nic się nie stanie, codzienny ma dużo bardziej odpowiedzialne zadanie – niezawodność, bez względu na porę, czas itd.

OK to mamy już wszystko. Wiemy ile mamy pieniędzy, wiemy do czego będzie służyć nam ten samochód, wiemy mniej więcej które roczniki są dobre a które gorsze i wiemy co nam się podoba.
To teraz napiszę o dwóch opcjach za te same pieniądze i o tym jak ja bym wybrał, zaznaczając, że mam pewne wyobrażenia, gusta, które nie muszą, pokrywać się z Twoimi Szanowny Czytelniku.

A zatem:
Mamy 20000 - 25000 PLN. Dlaczego tyle? Ze statystyki którą oparłem na sile wiatru i położeniu księżyca... taki żart - na doświadczeniu. Najwięcej z nas szuka pierwszego kota za te właśnie kwotę. Poza tym to jest kwota, gdzie kuszą nas już różne modele. Można już wybierać spośród serii III v12, XJS, xj40, x300, x308, S-Type i X-Type. Musicie przyznać, że to otwiera przed nami pełen wachlarz możliwości kupienia upragnionego samochodu jak i spore ryzyko wpakowania kasy w błoto.
Jaguar codziennego użytku – Tutaj sprawa jest dużo poważniejsza, bo musisz sobie zdać sprawę, drogi przyszły właścicielu kota z pewnej niewygodnej prawdy. Otóż księgowi koncernów motoryzacyjnych w latach 90-tych policzyli, potem jeszcze raz i jeszcze raz i blady strach padł na nich. Nasze samochody są bezawaryjne i jeszcze do tego tanie! Bezawaryjne oddajmy Mercedesom, ale to fakt, najtrwalszy samochód jaki możesz kupić to zadbany sprzęt z lat 90-tych. Stary i może się psuć? Zapewne, jednak... Jaguar do modelu x300 składa się niezliczonej ilości małych elementów, każdy z nich ma swój numer i jest przykręcony do drugiego też z numerem ( z innym numerkiem). Proste prawda? „Tuleję wahacza przedniego dolnego lewego proszę” - strzelam, ale to ok 50 PLN i po sprawie. Jednak konstruktorzy przyciśnięci przez księgowych przyciśniętych przez analityków przyciśniętych przez prezesów-dyrektorów-inwestorów wymyślili samochody modułowe. "Czyli jakie?" - zastanawiasz się pewnie. Mały przykład. To samo zdanie ( z tuleją ) w przypadku S-Type'a brzmieć będzie „Ile za wahacz??!! A nie ma zamienników??!!” Warto o tym pamiętać i wziąć sobie to głęboko do serca. To nie jest problem Jaguara, tylko motoryzacji w ogóle. OK na pewno nowsze roczniki to większe bezpieczeństwo, lepsze ( w teorii ) prowadzenie, inne spalania, ale nie za darmo. Prostszy serwis nowych to kosztowne użytkowanie mocno już używanych. Zatem co kupić - x300? Raczej X-Type w dieslu - w końcu ma być do pracy. Silnik z Mondeo, części niezbyt drogie, dużo więcej zamienników ( bo Mondeo ) w tzw normalnych sklepach, dużo prostszy w obsłudze niż benzyniaki ( też X-Type czy S-Type ) no i bez ingerencji typu LPG, czyli wielkiej niewiadomej w kwestii jakości montażu.
Jaguar weekendowo/sezonowy – bo kochasz "grace, pace, space". Kręcisz się koło s III? Siedziałeś już w s II? kolega powiedział Ci, że kupił w tych pieniądzach XJS nawet widziałeś jednego z v12 – królewski silnik!! KUP X300 ( XJ ) albo xj40. Dlaczego? Najfajniejsze w Jaguarach jest nimi jeździć a nie płacić mechanikom, a za te kwotę masz największe szanse kupienia najlepszych egzemplarzy z pośród tych dwóch modeli. Jest jeszcze jedna rzecz, którą znam z własnego doświadczenia. Wsiądziesz do kota nie będziesz chciał wysiąść, dlatego też cały plan aby mieć w garażu i jeździć co weekend możesz wsadzić pomiędzy Konopnicką a Braci Grimm na półkę, bo gdy go kupisz to w twojej głowie zacznie kiełkować „chytroplan”. Zakomunikujesz tedy szanownej instytucji kontrolnej ( rodzicom, żonie, kochance, czy własnemu sumieniu ), że w zasadzie to na zimę kupisz sobie starą Micrę, bo twoje życie od dziś będzie szczerzyć się do świata z poziomu kierowcy - właściciela Jaguara. Głupio jest tylko wtedy, kiedy twoim samochodem jest paliwożerne v12 (do regulacji) z dziurawą podłogą. A niestety, jest to bardzo częste i wierz lub nie, ale zapłacisz wtedy każde, dosłownie KAŻDE pieniądze reanimatorom twojego samochodu, byle szybko, byle do przodu. Znam takich, którzy wariant Micra zamienili na koła zimowe + LPG (ta sama cena) i są szczęśliwymi ludźmi.

Jeżeli jednak szukasz Jaguara do szpanu i lansu to cokolwiek kupisz, chłopaki z BMW 840 czy Mercedesa SL-a będą mieć lepsze branie... ...ze względu na długotrwałą obecność obu tych szacownych marek w wyżej wymienionym procederze.

Drogi Czytelniku kupisz co będziesz chciał. Ja kupiłem xj40 z premedytacją i świadomie. Ciągle uważam, że wybrałem właściwie.

Jak kupić Jaguara i nie wejść na minę.

Artykuł ten jest zbiorem moich przemyśleń nabytych przy kupowaniu własnych kotów,  lub asystowaniu znajomym przy kupowaniu ich Jaguarów. Niektóre z nich będą też wnioskami z historii zasłyszanych, o tym jak ktoś kiedyś kupił. Tekst ten nie ma jednak ambicji być tutorialem, który bez żadnego ryzyka poprowadzi prostą drogą do nabycia idealnego Jaguara naszych marzeń. Konsekwencja decyzji zakupu lub rezygnazji z kupna zawsze spada na właściciela… portfela 

Pierwszą podstawową zasadą przy kupowaniu Jaguara, lub jakiegokolwiek pojazdu jest odpowiedzenie sobie na jedno fundamentalne pytanie. Po co mi to? W przypadku Jaguara dobrze sobie odpowiedzieć na pytanie. Po co mi Jag? I dlaczego nie BMW, Mercedes, Maserati, Bentley etc. Dotyczy to wszystkich możliwych opcji, roczników, także tych nowych. To pytanie w odrobinie zmienionej formie brzmiącej nierzadko "Coś ty kupił !?" będzie zadawane przez znajomych, rodzinę, bliskich i dalekich krewnych, przyjaciół, wrogów i zazdrośników. Bo może zamiast XJS-a wystarczy SEC? 
Do odpowiedzi na to pytanie przyda się parę faktów. 

Jaguar jest samochodem wyjątkowym, bo innym. Ta inność ma swoje niezaprzeczalne zalety, jak i obrzydliwe wady. Z jednej strony pokazanie się w wyjątkowym samochodzie jest super, z drugiej jak mieszkasz w innym miejscu niż stolica to dostępność części, czy mechanika jest mocno ograniczona, w przeciwieństwie do np szacownej marki BMW ( choć to teoria bo dobrego mechanika od BMW też wcale nie tak łatwo znaleźć ). Tak czy inaczej wyjątkowe podróżowanie, jest ograniczone przez właśnie tę wyjątkowość i na przykład w dużym mieście wojewódzkim pod piękną nazwą Wrocław tylnych klocków hamulcowych do XJ x350 nie da się kupić w pierwszym lepszym sklepie od ręki… … jednak jak pokazało doświadczenie w ciągu 4 godzin udało się dostać je w normalnym punkcie ( hurtowni ) za połowę kwoty żądanej przez autoryzowany serwis. 
Jaguar nie jest zatem pojazdem kosmicznym, należy jednak pamiętać o pewnej zasadzie zanim się na niego zdecydujemy. Podstawowe części serwisowe, jak tarcze, klocki, filtry, wycieraczki, świece, czasami też cewki, czy tuleje od zawieszenia inne dostaniemy normalnie w hurtowniach i sklepach motoryzacyjnych. Bardziej skomplikowane jak lampy, blachy, amortyzatory etc prędzej w sklepach specjalistycznych do Jaguara, a to oznacza, że trzeba będzie na nie poczekać jakiś czas. 
Nie ma lepszych i gorszych modeli Jaguara. Każdy jest inny i każdy będzie inaczej pasować. Jeden lubi XJS-a a inny XK8, jeden uwielbia serię 3 a inny S-type.  
Jaguar psuje się podobnie jak inne marki z jedną znaczącą różnicą - Jaguar nie znosi "kowali" , jeżeli więc poprzednim właścicielem samochodu, który chcesz nabyć jest człowiek, którego kultura techniczna jest na poziomie pijanego na umór "kierownika" z PGR-u, to lepiej się zastanów dwa razy. I tak samo dotyczy Ciebie. Mówiąc wprost. Jeżeli jesteś katem silników i "okrutnikiem" samochodowym to lepiej wybierz inną renomowaną markę z czterema połączonymi kółkami albo luxus inaczej pisany.  Jaguarem można robić różne rzeczy tylko trzeba wiedzieć kiedy i jak. 
Jaguary się psują, jednak jeżeli stają po środku drogi, to albo zaniedbałeś okrutnie coś (czyli jesteś "druciarzem" któremu tylko w124 da radę ) albo ktoś wcześniej przed tobą zainstalował jakiś patent który właśnie unieruchomił twój samochód. Każdy, kto choć raz miał styczność z motocyklami Kawasaki doskonale wie o czym jest tutaj mowa. 
Jeżeli mimo wszystko chcesz kupić Jaga i tylko Jag jest tym co Cię kręci i nie zniechęcają Cię drobne niedogodności ( które są doskonale znane każdemu posiadaczowi egzotycznego pojazdu ) to super. Teraz tylko wystarczy nie kupić miny. 

Który model jest dla Ciebie? Jeżeli masz we własnej firmie samochody ciężarowe, jedno niemieckie kombi w dieslu i mieszkasz przy nienajlepszych drogach gminnych, to czy X-type 3.0 AWD Estate na 17" felgach jest rzeczywiście tym czego potrzebujesz? 

Odpowiedz sobie na pytanie, czy Cię na Jaguara stać? To są dość kosztowne samochody, z małym aftermarketem części, czyli dużo z nich trzeba kupować oryginalnych, a to niestety kosztuje. 

Unikaj "amerykanów" - 90% w PL to rozbitki, mają inne zarządzanie silnikiem i są mocno upierdliwe, po za tym są słabsze. Nowsze modele np xj x350 są poblokowane do 200 km/h i nie ma mowy aby pojechały więcej.  Jeżeli nie wiedziałeś o tym to jest to własnie dobry moment aby się nad tym zastanowić.

Unikaj "przekładańców", nie mają takiej wartości jak oryginalne LHD i wszystkie które widziałem były zrobione na szybko i na "będzie Pan zadowolony".

Najlepszy egzemplarz jest zawsze najtańszy jeżeli chcesz się z nim związać na dłużej. Znaczy to mniej więcej tyle, że jeżeli postanowiłeś stać się  posiadacze, Jaguara przez dłuższy czas, to kupienie egzemplarza w najlepszym stanie technicznym będzie kosztować w dłuższym okresie czasu najmniej, nawet, jeżeli w zakupie najwięcej. 

Okazje się zdarzają - ale bardzo rzadko i z reguły polują na nie Ci, którzy albo z tego żyją, albo tym żyja od pewnego ( dłuższego najczęściej ) czasu.  

Porządnie przygotowany Jaguar z poprawionymi wadami, kosztuje słono, jednak jest najbardziej opłacalny - bo po pierwsze jeździsz od razu, po drugie nie naprawiasz. 

Kupienie Jaguara do poprawek wychodzi często drożej, a jak do liczyć do tego czas poświęcony na remont zamiast na wycieczki - to nawet bardzo dużo, a jak policzysz ile Cię to nerwów kosztuje, albo jak policzysz ile strat potrafią ( choć nie zawsze ) spowodować mechanicy... 

Jak mechanik z którym pojechałeś oglądać mówi: "nie martw się, tutaj tylko parę rzeczy" i dodaje " jak ty go nie kupisz to my go kupimy " daj im kupić, niech go zrobią i kup od nich zrobionego, zaoszczędzisz kupę forsy, tylko pojedź go kupić z jakimś ekspertem.

Jeżeli zlecasz kupienie jaguara ( głównie klasyka, ale niestety z nowymi też tak jest ) komuś, kto na codzień importuje Vectry, Mondeo i A4 to możesz liczyć na porzadnie wypolerowany kawałek złomu. 

Inwestowanie w Jaguara jest wtedy inwestycją, jeżeli koszty nie przekroczą wartości rynkowej, inaczej to topienie kasy w dziurze bez dna. 

Jeżeli jednak chcesz kupić jaguara w częściach lub rozbitego to upewnij się że:
- ma wszystkie części - drobiazgi kosztują najwięcej
- wiesz ile kosztują części, skąd je wziąć
- koszt remontu zawsze wychodzi min 50% więcej niż zakładałeś
- masz wszystkie informacje na jego temat - instrukcje, katalogi części, manuale
- masz pomocną dłoń ( nawet w sieci ) która pomoże Ci jak staniesz przed wielką ścianą problemów
- robiłeś to już wcześniej.
Jeżeli jednak chcesz to zrobić tak, aby później ktoś za to zapłacił to musisz wiedzieć, że kryterium jest tzw konkurs elegancji, gdzie sędziowie będą bezlitośnie punktować twoje luki w wiedzy - to przy starszych.

Jak chcesz kupić aluminiowego jaguara po wypadku to lepiej jakbyś tego nie robił, bo na pewno nie jesteś świadom tego co robisz.

Pierwszy jaguar kupiony całkowicie samemu będzie porażką, albo masz dużo szczęścia, więc pojeździj nim trochę i kup następnego. 

Unikaj pomysłów - nigdy go nie sprzedam bo:
- jest z rocznika w którym urodził mi się pies
- jest z rocznika w którym urodziło mi się potomstwo
- jest z rocznika w którym pierwszy raz jeździłem syreną dziadka
- jest z rocznika w którym zarobiłem pierwszy milion
- spłodziłem w nim... 
- byłem nim etc... 
ale jest od tego parę wyjątków np;
- nigdy go nie sprzedam bo kupił go mój tato nowego, trzymał w garażu i ma on tylko 65 tys km. 

Jeżeli wszyscy dookoła mówią Ci, że to mina, to nie rób dobrej miny (nomen omen) do złej gry. 

Kup Jaguara od kogoś, kto nim regularnie jeździ ( nawet w niedziele ) ma o nich pojęcie i chce za te pojęcie pieniądze. 

Decydując się na jakiś model, zainwestuj odrobinę, pojeździj po kraju i przejedź się paroma, będziesz mieć ogląd sytuacji. Rozdźwięk pomiędzy jednym a drugim egzemplarzem może być bardzo duży - zdziwisz się jak bardzo.

Wiele okazji w PL to złomy, ale są też złomy za mało okazyjne pieniądze. 

Nie słuchaj forumowych komentatorów - NIGDY!! samochód trzeba pooglądać, albo nawet bardzo dokładnie pooglądać na żywo, przejechać się nim, posłuchać go. Ze zdjęć wiesz tyle samo co z fusów w szklance. Wielu z nich nie odróżni Jaguara od tostera, nie ma pojęcia o cenach, o pracy etc. Za granicami Polski jest o wiele lepiej, ale zasada opiniowania na podstawie 4-5 zdjęć jest niezmienna. 

Jeżeli jednak upierasz się pozyskiwać ekspertyzy na podstawie opinii z forum, to telefon do Wróża Macieja pomoże bardziej. 

Poznaj ludzi. W Polsce jest jeszcze ciężko, bo jaguar to dość świeży temat. Na chwilę obecną ( to jest 2011r.) nie ma nawet porządnego prawdziwego klubu Jaguara w Polsce, dlatego też nie ma konkursów elegencji, czyli brak jest weryfikacji pisaniny forumowej . Ludzi z wiedzą na forach można trafić kilku. Nie bój się do nich zadzwonić czy porozmawiać na gg. Z reguły są bardzo chętni do pomocy. Popytaj po prostu, kto ma taki samochód, kogo warto o to pytać. Dodaj do swojego pytania ważne słowo - "jeżdżący, sprawny, na chodzie lub w topowym stanie" - bo mieć a jeździć to dwie różne rzeczy. 

Nie jedź oglądać sam. Przed decydującym zakupem warto pojechać z kimś, kto ma o tym pojęcie. Najmniej interesu we wsadzeniu Cię na minę będzie mieć ktoś, kto jest pasjonatem, ma taki sam model i przerabiał już wiele problemów z tym związanych. Możesz też pojechać ze sprawdzonym, zaufanym, od wielu lat mechanikiem, który zna te samochody.

Jeżeli uważasz, że zapłacenie komuś paru stów za ekspertyzę jest sporo, to pomyśl, że same blachy do XJ12 SIII to minimum 6 tys PLN. Ekspert znajdzie tyle rzeczy, których nie znajdziesz ty, że zbicie z ceny pokryje jego pracę, a dodatkowo jeszcze wyliczy Ci ile Cię może kosztować doprowadzenie kota do porządku. Unikaj tylko fałszywych proroków. 

Najlepsi mechanicy Jaguarów nie mają szydlu, strony www, profilu na FB i reklamówki w książce telefonicznej.  Nie mają na to czasu bo są pochłonięci pracą.  

Jeżeli chcesz kupić starszego Jaguara, nie jedź go sprawdzać w ASO. Nie znają ich, nie robia ich na codzień, mogą być bezradni. Jeżeli chcesz kupić nowszego Jaguara to ASO będzie lepsze bo dostarczy Ci dodatkowo historię tego samochodu. 

Mierz siły na zamiary. "poprawki" kosztują tysiące, "drobne poprawki" grube tysiące. Jeżeli masz określoną kwotę, to może warto kupić coś tańszego w dobrej kondycji niż "marzenie" które zniszczy Cię finansowo? 

"do regulacji" - znaczy mina, tak samo jak do poprawek, do dopieszczenia, do malutkich poprawek. 

Jeżeli czytasz "stan kolekcjonerski" to z reguły oznacza on zupełnie co innego dla Ciebie i dla sprzedającego - dobrze jest zadzwonić i upewnić się co podmiot liryczny miał na myśli, ale zawsze później pojechać i pooglądać

Jeżeli naprawdę znajdziesz unikatowy okaz, upewnij się, że jest naprawdę unikatowy i jeżeli taki będzie to kup go tak czy inaczej.

Nie napalaj się na pierwszy egzemplarz, który zobaczysz. Weź kogoś, kto Cię będzie studzić. Trudno jest być sędzią we własnej sprawie.

Szukaj informacji na temat danego modelu. Przewodniki kupującego są idealne, jednak po polsku nie ma ani jednego, za to są w innych językach.

Jeżeli jednak zrobisz już wszystko co zostało opisane wcześniej i gdy ktoś Ci powie, że to mina, albo że nie jest pewny, a ty i tak go kupisz to miej świadomość, że od momentu kiedy samochód jest twój, to jest już twój problem.

Dokladniejsze informacje o poszczególnych modelach o tym na co zwracać uwagę przy ich kupowaniu już wkrótce. 
W następnym odcinku - jak kupić xjs-a nie popełniając samobójstwa finansowego, albo coś pod równie porywajacym tytułem.